Jak myślenie krytyczne trafiło do polskiej szkoły?

Jak myślenie krytyczne trafiło do polskiej szkoły?

Był 2005 roku, od 2 lat byłem w świecie polskiej edukacji, dla której porzuciłem świat biznesu, wysokich stanowisk w korporacji. Byłem już wtedy wydawcą Colina Rose, wydałem swój pierwszy program, publikację „Zabawy FUNDamentalne” dla rodziców i nauczycieli. Moim celem było uświadomienie nauczycielom idei inteligencji wielorakich, strategii uczenia się.  Wspólnie z niegdysiejszym CODN-em współtworzyłem pierwszą w Polsce „Kampanię na rzecz uczenia się”. Byłem już wtedy również wydawcą Galiny Dolya i jej programu z teorii Lwa Wygotskiego „Klucz do uczenia się” – miałem podstawy konstruktywizmu, świadomej zabawy, roli nauczyciela jako przewodnika, moderatora procesu.

W ciągu tych 2 lat miałem już zarys obrazu na czym może polegać nowoczesna edukacja, skierowana na uczenie się, zabawę, a nie na bezmyślne odtwarzanie. W tym nowym obrazie czułem, że czegoś brakuje, że umyka mi jakiś ważny komponent procesu uczenia się. Byłem zatem uważny, rozglądałem się za kolejnymi programami, ideami, koncepcjami edukacyjnymi.

Tak się złożyło, że Galina Dolya była wtedy jeszcze dyrektorem TOCFE na Rosję, ale mieszkała w Wielkiej Brytanii, a jej brytyjski mąż David Higgins był Dyrektorem TOCFE na Wielką Brytanię. Już po kilku naszych spotkaniach powiedzieli mi, ze muszę poznać TOC, pojechać na konferencję TOCFE. Nie miałem zielonego pojęcia o czym mówią, ale kilka tygodni później otrzymałem maila od Pani Kathy Suerken, która napisała że jest Prezesem światowej Fundacji TOCFE i zaprasza mnie na konferencję TOCFE, która ma się odbyć za 6 miesięcy w Seattle, USA. Zajęło mi 1-2 min, aby odpisać JADĘ.

Dla mnie to była podwójna ekscytacja – pierwsza wizyta w USA i od razu na tak intrygującej konferencji, która miała mi pokazać co to są narzędzia TOC i dlaczego tyle mówią o myśleniu.

TOC rozwija myślenie

Przez 3 dni konferencji chłonąłem wszystko co się dało – widziałem każdą prezentację, rozmawiałem praktycznie ze wszystkimi prelegentami i poznanymi osobami. Każda prezentacja, to pokazanie jak działają tajemniczy narzędzia o dziwnych nazwach: gałązka, chmurka, czy drzewko.

Od pierwszych chwil miałem poczucie, że to co widzę, słyszę, czuję jest niesamowite, że jestem świadkiem czegoś szczególnego w edukacji. Każda prezentacja, każde narzędzia, każde zastosowanie pokazywało mi jak myślenie, rozwiązywanie konfliktów, podejmowanie decyzji może być łatwe, skuteczne, efektywne dla 5-latka jak i 100-latka.

Był jeszcze jeden czynnik, który zwiększał mój zachwyt tym programem – to ludzie, którzy go tworzyli. Niezmiernie otwarcie, elastyczni,, o ogromnej pokorze i chęci pomocy, podzielenia się swoimi doświadczeniami, wiedzą z każdym kto tego pragnie. Nawet najlepsze programy, idee mogą szybko zakończyć swój żywot, jeśli tworzący go ludzie nie mają wspólnych wartości, idei, postaw, które są autentyczne, spójne z głoszonymi poglądami w programie. Tutaj wszystko ze sobą grało, tworzyło harmonię.

Poznanie twórcy TOC – Elliego Goldratt – nie było dla mnie wtedy zbyt ważnym zdarzeniem, bo kompletnie nie zdawałem sobie sprawy kim jest, co zrobił, stworzył, ani jaki zasięg ma jego wiedza – w biznesie i edukacji.

Czy polska szkoła uczy myślenia?

Czego się dowiedziałem w Seattle przez te kilka dni?

  • Pierwszy raz uświadomiłem sobie w pełni, że polska szkoła kompletnie nie uczy myślenia…a może nawet gorzej…nie wie, że myślenie, jako kompetencja istnieje i że można je rozwijać w każdym wieku, na każdym przedmiocie
  • Pierwszy raz doświadczyłem czym są „narzędzia myślowe” (thinking tools): dziecinnie proste, niewiarygodnie skuteczne, wizualne, uniwersalne: do każdego zagadnienia życia, nauki, pracy, życia osobistego, bez względu na wiek, czy kulturę. To się nazywa geniusz. Sam termin „narzędzi myślowych” był dla mnie wtedy całkowicie abstrakcyjny, niezrozumiały. Po dziś dzień, 2021, musze wyjaśniać ten termin polskim nauczycielom, rodzicom.
  • Doświadczyłem, uświadomiłem sobie rzeczy oczywistą, że sam kompletnie nie potrafię myśleć i w pierwszej kolejności muszę zadbać o siebie, aby w niedalekiej przyszłości móc nauczać innych
  • Pierwszy raz poczułem się jak w rodzinie – całe moje życie, zwłaszcza szkolne, to pytanie „dlaczego?”. Jak się domyślacie taka postawa przynosiła mi więcej szkody w systemie niż korzyści – jako późny nastolatek i dwudziestolatek w korporacji miałem mnóstwo wrogów w tego powodu. W końcu człowiek zaczyna wątpić czy wszystko z nim w porządku. I wyobraźcie sobie salę pełną ludzi, z ust których co drugie słowo wypływa zapytanie „WHY? WHY? WHY? – jestem w domu, wśród swoich 😊
  • Wiedziałem, że chcę się tym zajmować w Polsce, że chcę to sprowadzić do Polski – zacząć szkolenia dla trenerów, nauczycieli, rodziców, dzieci.

 

TOC rozwija „myślenie krytyczne”

Tak się zaczęła moja przygoda z TOC….ale nie był to świadomy start w myślenie krytyczne. Mniej więcej 3-4 lat później natrafiłem na angielskojęzycznych stronach poświęconych edukacji termin „critical thinking” – zacząłem od razu czytać wszystko co znalazłem i zdałem sobie sprawy że narzędzia TOC rozwijają myślenie krytyczne! Co bardziej zaskakujące, nikt w społeczności TOCFE nie był tego świadomy, nie używał tego terminu „critical thining” w swoich prezentacjach, ulotkach, stronach www.

Było to dla mnie ogromne odkrycie i bardzo cenne, potrzebne. Dlaczego?

Bo do tej pory mówiłem, prezentowałem, rozpowszechniałem, szkoliłem o TOC tylko jako o metodzie, programie, narzędziach, które ogólnie pomagają w myśleniu. Ale to nie było konkretne, zrozumiałe dla 99% moich odbiorców. Zbyt wiele wątpliwości, pytań przychodziło do mnie:

  • Co to znaczy uczyć myślenia?
  • Co to są narzędzia myślowe?
  • Po co mam uczyć dzieci takich narzedzi?
  • Do czego mi się przyda taka wiedza?
  • Dlaczego miałabym przyjść na takie szkolenie, zmarnować 3-4 dni aby się tego nauczyć?

I wiele innych, podobnych, wskazujących na brak klarowności mojego ogłoszenia, zaproszenia, prezentacji.

Gdy natknąłem się na „myślenie krytyczne”, poznałem idee, filozofię, zakres, to zdałem sobie sprawę z ogromnie ważnej sprawy dla mnie. Fundamentem jest „myślenie krytyczne” i istnieje mnóstwo dróg, sposobów jak je rozwijać – narzędzia TOC były, są jednym z wielu. Po 15 latach powiem, ze jednym z najlepszych, ale na pewno nie jedynym. Nie ma jednej, prawidłowej drogi do rozwoju myślenia krytycznego. Nie ma nawet jednej definicji, bo to zaprzeczałoby idei myślenia krytycznego. Dla mnie zrozumienie tego konceptu było uwalniające i pozwoliło mi rozwinąć skrzydła – czułem, że moja narracja będzie teraz zrozumiała, konkretna, klarowna. Dużo łatwiej opowiada się o myśleniu krytycznym, a dopiero w drugim kroku jak je rozwijać. Od ponad 10 lat w taki sposób komunikuję się z dyrektorami, nauczycielami, rodzicami i widzę skuteczność takiej przekazu. Reasumując, to był kluczowy moment, które nazwałbym startem myślenia krytycznego w polskiej szkole.

 

Myślenie krytyczne w Polsce

To zmieniło cała moja narrację mówienia o tym temacie w Polsce. Szybkie przeszukanie Internetu, książek, stron www pokazało mi że w Polsce termin myślenie krytyczne zupełnie nie istnieje! Było to dla mnie szokujące, smutne, przerażające. Dało mi to również odpowiedź, zrozumienie dlaczego w naszej polityce, mediach, biznesie, systemie szkolnym jest tyle przypadku, chaosu, braku myślenia, braku refleksji.

Z drugiej strony ucieszyłem się, że mogę być osobą, która świadomie wprowadzi myślenie krytycznego do polskiej szkoły, do polskiej rzeczywistości. Wtedy byłem pełny ekscytacji i wierzyłem że w ciągu 3-5 lat cała Polska będzie wiedziała, a przede wszystkim chciała myślenia krytycznego. Jakże się pomyliłem 😊